Nie potrzebuję prawnika!

Monika Markisz        04 maja 2017        3 komentarze

Nałęczów ma swój urok. To miasteczko polubisz od razu, albo wcale. Bliska odległość od Lublina, mojego miasta rodzinnego sprawia, że praktycznie raz w tygodniu wyruszamy z chłopakami na kilkugodzinny spacer po Parku Zdrojowym, wypad na basen i obowiązkowo obiad w Starej Aptece.

Ostatni wyjazd miał wartość dodaną. A wynikała ona z konkluzji kłótni, jaka rozgorzała w pewnym momencie pomiędzy moimi Synami. Sprawa poważna, jeden zepsuł zabawkę drugiemu. Zabawka, kupiona chwilę wcześniej na odpuście (wiecie, karabin za 20 zł, kapiszony, żółte kulki i te sprawy), niestety nie nadawała się już do użytku. Starałam się udobruchać młodzież, ponieważ ich pyskówka osiągała epicentrum mojej wytrzymałości (a wierzcie mi,  jestem w stanie wytrzymać wiele…). Niestety, moje starania nie odnosiły rezultatu. W końcu zaproponowałam Salomonowe, jak mi się wydawało, rozwiązanie. „Może jako zadośćuczynienie, dasz bratu połowę kulek do pistoletu?” – zaproponowałam. I wtedy usłyszałam to jedno zdanie, które mnie powaliło:

  • Mamo, dziękuję za dobrą radę! NIE POTRZEBUJĘ PRAWNIKA!

Cóż, poczułam w tym momencie radość i satysfakcję pomieszane z poczuciem totalnej klęski…

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

kjonca Maj 5, 2017 o 07:37

„epicentrum”? Nie jestem pewien czy to słowo tu pasuje.

Odpowiedz

Monika Markisz Maj 5, 2017 o 08:49

Hmmm… pewnie masz rację 🙂

Odpowiedz

Agnieszka Swaczyna Maj 7, 2017 o 21:27

A ja właśnie byłam w Nałęczowie na majówce! Przyjemne miejsce, także jako baza wypadowa do Kazimierza Dolnego i Lublina (i nie tylko).

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł, jednak jeśli tą drogą poszukujesz pomocy prawnej, proszę Cię
o wiadomość na adres e-mail, który znajdziesz na stronie Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: